Bad Girls
Niegrzeczne dziewczyny starożytnej Grecji.
Skandalistki, buntowniczki i boginie, które nie chciały być grzeczne.

Gaja
Kiedy jesteś samotną planetą i trochę ci się nudzi, to – jak przystało na boginię z inicjatywą – tworzysz sobie chłopa. Tak właśnie zrobiła Gaja, Matka Ziemia, która z nicości ulepiła Uranosa – przystojniaka od nieba. I co robi para bóstw? Oczywiście – dzieci! Tytani, cyklopy, sturękie potwory – cała klasa przedszkolna z koszmarów.

Ale Uranos, jak to bywa z niektórymi facetami, na ojca się nie nadawał. Bał się, że dzieci mu odbiorą władzę (i może mieszkanie), więc… wrzucił je z powrotem do Gai. Dosłownie. A że Gaja to cała Ziemia, to miał gdzie je schować.

Gai w końcu się ulało. Wzięła sprawy w swoje ręce. Wykuła sierp – ostry jak komentarze pod postami influencerek – i powiedziała do dzieci: „Pomóżcie matce, bo ojciec już mnie naprawdę wkurzył.
Odezwał się tylko najmłodszy – Kronos. Postanowił się przyczaić i poczekać, aż stary znów przyjdzie do mamy „z wizytą”. Chwycił sierp i… Uranos stracił swojego Kinder Joya. Kronos zajął jego miejsce, ale – jak to bywa – jabłko od jabłoni daleko nie spadło…

Po tym, jak Kronos ściął „Kinder Joya” Uranosa (czyli zrobił tacie niezaplanowaną vasectomię sierpem od mamy), krople boskiej krwi i… inne fragmenty ciała wpadły do morskiej piany. Z tej piany, jak z magicznej kąpieli w SPA, narodziła się Afrodyta — bogini miłości, piękna i flirtowania bez granic.

.
Rea
Na kolację – kamień dla męża.
Rea była córką Gai i Uranosa.
Kronos był… synem Gai i Uranosa.
Czyli: rodzeństwo.
A potem: małżeństwo.
Kiedy Kronos – nasz nowy Big Boss – ściął swojego ojca Uranosa sierpem wyprodukowanym przez mamę (Gaję), świat wkroczył w nową erę. Uranos stracił… swój pakiet udziałów w niebie, a Kronos został nowym szefem wszechświata. Problem? Zaczął mieć paranoję, że jego dzieci go zdetronizują. No więc postanowił – jak to każdy zdrowo myślący tyran – je po prostu zjeść. Ze smakiem. Z ketchupem. Może i z sosem duńskim.

Francisco Goya
Ale Rea, jak każda matka z głową na karku (i dzieckiem w brzuchu), nie zamierzała siedzieć cicho. Kiedy Kronos zbliżał się z widelcem do kolejnego bobasa, Rea – jak ninja – podmieniała niemowlaka na kamień. Prawdziwego Zeusa przemyciła na wychowanie w tajemnicy.

Z jednej strony: dzieci pożarte.
Z drugiej: Rea ma nagle trochę wolnego.
I co robi bogini, kiedy dzieci w brzuchu męża, a Netflix jeszcze nie wynaleziono?
Oczywiście – szuka nowego mieszkania.
Olimp był już zajęty. Tam urzędowała inna para bogów – Ofion i Eurinome. No to Rea, jako typowa szanowana laska z Pruszkowa lat 90., która nie pyta, tylko wchodzi, mówi: „To teraz moje”, rozwala Ofionowi gębę, Eurinomę zrzuca do morza i urządza się na olimpie razem z Kronosem.

Po tym, jak Kronos wypluł wszystkie swoje dzieci, Zeus razem z rodzeństwem – czyli przyszłymi olimpijczykami – pokonał ojca i jego ekipę w wielkiej wojnie zwanej tytanomachią. Życie Rei mogło wreszcie zacząć się od nowa. Wychowała boga Dionizosa i podarowała mu magiczny ametyst, który pozwalał mu pić ile dusza zapragnie jego ulubionego wina – bez kaca i innych nieprzyjemnych skutków. Kiedy Dionizos dorósł, Rea z radością brała udział w jego boskich imprezach i szalonych tańcach, z których słynęli jego wyznawcy.
Hera
Co zrobić z bastardami i kochankami męża?
Hera była siódmą żoną Zeusa i jego siostrą.
Formalnie – najpotężniejsza bogini Olimpu. Patronka małżeństwa, rodziny i dzieci.
Nieformalnie – ekspertka od pasywno-agresywnych zemst, kobieta o złotym sercu dla zwierząt i… platynowej pamięci, która nigdy nie zapomina zdrady.

Ale zanim stała się ikoną boskiej zazdrości, była dziewczyną, która odrzuciła Zeusa. Co ciekawe – był jej bratem. Ale wiecie, starożytna Grecja – tam to nawet nie brzmiało jak ostrzeżenie.

Zeus podrywał ją przez wieki – bez skutku. W końcu zagrał kartą emocjonalnego szantażu: przemienił się w biedną, przemoczoną kukułkę. Hera, jako klasyczna miłośniczka zwierząt, przytuliła ptaszka do piersi… i wtedy kukułka przemieniła się z powrotem w Zeusa. Czyli klasyczny mitologiczny plot twist z kategorii: „kocham cię i właśnie cię zgwałciłem”.
Hera, nie chcąc wywoływać skandalu na całym Olimpie, po prostu… wyszła za niego za mąż.
I tak narodziło się pierwsze oficjalne niebo-małżeństwo w historii. Wesele trwało około tysiąca lat, a każdy bóg musiał przyjść z prezentem. Nimfa, która odmówiła zaproszenia, została przez boską parę zamieniona w żółwia. Z miłości do tradycji, jak się zdaje.

Ale my wiemy, z kim mamy do czynienia. Zeus to lokalny zboczeniec z boską legitymacją.
Po weselu wrócił do swojego hobby: kobiety, nimfy, chłopcy, boginki – wszystko, co miało puls, było dla niego potencjalnym romansem.
A Hera? Cóż… najpierw cierpiała. Potem wkurzyła się. Zebrała ekipę: Atenę, Apollona i Posejdona.
Wspólnie związali Zeusa do łoża (tak, bunt z elementami mitologicznego BDSM). Niestety, nie przewidzieli, że reszta bogów zacznie się kłócić o władzę. Podsłuchał to jeden z gigantów, wezwał sturękich Hekatonchejrów, którzy uwolnili Zeusa.

Zeus, jak to Zeus, wylał całą złość na Herę – powiesił ją za nadgarstki na złotych łańcuchach na niebie.
Rano ją uwolnił, ale kazał przysiąc, że już nigdy nie będzie buntować się przeciwko jego boskiej władzy.
Hera przytaknęła:
Ale twoje kochanki, kochanków i bękarty? Oj, oni będą żałować, że się urodzili.
Eris
Bogini chaosu z klasą.
Na wesele króla Peleusa i bogini Tetydy zaproszono wszystkich bogów – wielkich i małych. Wszystkich… oprócz jednej. Eris, bogini niezgody i chaosu, została pominięta. W końcu kto chciałby mieć na imprezie tę jedną osobę, która zawsze psuje nastrój?
Eris, oczywiście, przyszła mimo wszystko. I nie z pustymi rękami. Przyniosła prezent – złote jabłko z wygrawerowanym napisem „Dla najpiękniejszej” – i rzuciła je w tłum. I wtedy się zaczęło.

Trzy boginie – Hera, Atena i Afrodyta – rzuciły się do walki o jabłko, bo każda uważała się za najpiękniejszą. Spór był tak zażarty, że nawet Zeus stracił cierpliwość. Nie chcąc sam rozstrzygać konfliktu, powierzył to zadanie śmiertelnikowi – trojańskiemu księciu Parysowi.

